Dog Epic Race 0

           

                                                                                                                Foto: N. Šnajdrová                                    

 

Dla każdego z nas zawody Dog Epic Race były innym rodzajem wyzwania. Każdy z nas miał inne doświadczenie w bieganiu ze swoim czworonogiem, a trasa nie należała do najłatwiejszych. Dog Epic to zawody w czeskiej części Gór Izerskich trwające jeden weekend, od piątku wieczorem do niedzieli. Rozdzielone na 4 etapy mają w sumie dystans niemal 30 kilometrów. Mając to wszystko na uwadze, każdy z nas przygotowywał się na miarę swoich możliwości. 

Nasz team stworzony został z 5 osób i 5 psów, którzy w takim zestawieniu mieli spotkać się po raz pierwszy.  Dzięki znajomości z treningów canicrossu w Warszawie, jako pierwszy dołączył Gracjan z trzyletnim entlebucherem. Carlos to typowy owczarek, zawsze chętny do pracy i ufający swojemu opiekunowi. Ten duet ma na koncie biegi zarówno w mniejszych wydarzeniach, jak i zawodach psich zaprzęgów. I choć wieczorami wciągają psiego Youtube'a mają niezłą kondycję! 

Nasza pierwsza rozmowa telefoniczna ze Zbyszkiem odbyła się tuż po dobiegnięciu na metę na Mistrzostwach Polski w Dogtrekkingu. Z białą bokserką Dee Dee zdobył wtedy 3 miejsce, ale skromnie twierdził, że nie biega szybko na krótkich dystansach. Najczęściej można ich spotkać w grupie biegowej w okolicach Wałbrzycha. 

Tomek - ultramaratoniec, i Iwan, który właśnie zaczął swoją karierę psa zaprzęgowego, to kolejna dwójka. Na codzień korzystają z bliskości gór, co miało swoje widoczne odzwierciedlenie w trakcie zawodów. Dla Tomka dystans około 5 km to tylko wstęp do rozgrzewki, a Dog Epic potraktował jako trening do  karkonoskiego Ultramaratonu Chojnik.

Iwona i Lajka canicross biegają najchętniej w małej grupie, co jest motywujące dla rudego wyżła. Poza tym najlepiej czują się na mało uczęszczanych leśnych i polnych ścieżkach. Trenując w płaskiej Warszawie do biegu w górach przykładały się ze zdwojoną siłą korzystając również ze wsparcia trenera online, Woodrun

Artur i Kodi to zawodnicy z dużym doświadczeniem w sporcie psich zaprzęgów. Niestety, z powodu urazu Artura na kilka dni przed wydarzeniem nie udało im się wystartować, a nasz team ostatecznie zmniejszył się do 4 uczestników.

 

 

                                                                                                                       Foto: N. Šnajdrová

 

W zawodach wzięło udział około 100 uczestników, co miało swoje duże zalety: wyścig w dość zróżnicowanej pod względem przygotowania i warunków "osobniczych"  grupie przy zachowaniu kameralnego charakteru wydarzenia. Dzięki kategoriom dla dużych (od 15 kg) oraz małych psów (do 14,9 kg) szanse zawodników były dość wyrównane. Warto nadmienić, że to wydarzenie dla wszystkich, którzy przede wszystkim chcą przeżyć razem ze swoim psem przygodę. Możliwość rozbicia namiotu lub noclegu w camperze daje również możliwość większej integracji oraz spędzenia czasu w gronie przyjaciół. 

Trudno było o nudę, każdy z etapów bowiem przynosił coś nowego. Pierwszy bieg w piątkowy wieczór miał 4,4 km, 150 metrów przewyższenia na odcinku 2 km, a start następował interwałowo co 15 sekund. Większość trasy była z górki - był to mocno techniczny bieg, który w takim terenie często wymagał dobrego porozumienia między człowiekiem i psem. 

Drugi etap rozpoczął się o 8:00 rano i zaoferował niecałe 6,5 km z przewyższeniem 270 m oraz dobrze zorganizowanym i kontrolowanym masowym startem. Po nim następowała przerwa, podczas której można było pospacerować z psami w lesie, zjeść klasyczne czeskie dania oraz odpocząć przed trzecim startem wieczorem. I tym razem czekały nas techniczne zbiegi, podmokłe ścieżki i malowniczy las przez całą długość 4,4 km. Dzień zakończył się prezentacją filmiku z pierwszego etapu oraz ogniskiem. 

Niedzielny poranek był pełen emocji. Na 12 kilometrowej trasie bardzo szybko przyszło nam zmierzyć się z potężnym podbiegiem, który poprowadzony został krętą, kamienistą ścieżką przy... drodze krzyżowej. Ten etap odbył się również w najcieplejszej temperaturze. Organizatorzy, behejsepsem.cz, zadbali jednak o wszystko: w kilku miejscach mogliśmy schłodzić psy, napić się wody, a nawet przebiec pod zraszaczem dającym ochłodę również nam. Zespół pomocników nie tylko wskazywał drogę i pomagał przy schładzaniu psów, ale kibicował z uśmiechem i dodawał pozytywnej energii. Był fantastyczny - wielkie dzięki dla Was! Dobiegnięcie do mety tego dnia było odniesieniem zasłużonego sukcesu każdego biegacza i psa. 

Każdy z 4 etapów kończył się ogłoszeniem zwycięzców, w niedzielę zaś poznaliśmy całościowe wyniki zawodów. Emocjonującym i zaskakującym momentem było dobieganie do mety dwóch mężczyzn: Mattiego Minori (Włocha) oraz Jana Bialika (Czecha). Obaj biegli ciasno obok siebie, a w ostatnich metrach przed metą chwycili się za ręce i przekroczyli ją razem. Tym samym obaj ze swoimi psami stanęli na podium.

Na koniec każdy, kto przebiegł wszystkie 4 etapy został imiennie zaproszony na podium i otrzymał medal "finishera". Był to bez wątpienia miły i radosny akcent nagradzający nasz wysiłek. 

Dog Epic charakteryzował się czymś jeszcze. Biorąc pod uwagę trudny teren i ciepłe temperatury, zawodnicy bardzo odpowiedzialnie podchodzili do startów i niektórzy wycofali się, jeżeli uznali, że dla ich psa lub dla nich samych bieg będzie zbyt dużym obciążeniem. Był to także sprawdzian nie tylko dla kondycji naszej i psa, ale i dla dbania o zdrowie, bezpieczeństwo i komfort psa. Pilnowanie, aby zawsze był nawodniony, schłodzony w trakcie lub po dobiegnięciu do mety, sprawdzenie, czy nie doznał żadnej kontuzji, było naszymi kluczowymi zadaniami podczas całego weekendu. 

Czy za rok uda nam się znowu stworzyć team i pobiec w zawodach? To zależy tylko od Was! :-) 

                       

 

               

               

 

 

       

 

                

 

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl